Kalendarium

18-21.05.2017 · Targi Książki

25-28.09.2017 · Labelexpo Europe

25-28.09.2017 · Pakfood

10-12.10.2017 · World Publishing Expo

18-20.11.2017 · Viscom Düsseldorf

„Niemieckie” euro drukowane za granicą.

Data publikacji: lipiec/sierpień 2010

Nowe regulacje unijne wywołały fale protestów w Niemieckiej Drukarni Papierów Wartościowych (Bundesdruckerei) oraz osłupienie całej branży poligraficznej. Według prawa unijnego, wykonanie zamówienia można zlecić każdej drukarni działającej na terenie Unii Europejskiej, nawet jeżeli chodzi o… druk banknotów i papierów wartościowych dla danego państwa. Wygrywa tańszy i lepszy, ale czy o to chodzi?

 

Tekst: Izabela E. Kwiatkowska

 

Z powodu takiego uregulowania, w Niemczech doszło do kuriozalnej sytuacji. Po przeprowadzeniu przetargu przez Bank Narodowy, druk „niemieckiego” euro zlecono nie Niemieckiej Drukarni Papierów Wartościowych, ale drukarniom w Holandii i Francji. Bundesdruckerei broni się przeciwko zleceniu druku „niemieckich” pieniędzy za granicą. Przez taką decyzję wielu ludzi może stracić pracę.

 

Podjęte działania

Sprawa wywołała protesty rad zakładowych oraz personelu Niemieckiej Drukarni Papierów Wartościowych, a także monachijskiej drukarni Giesecke & Devrient specjalizującej się w druku banknotów. Związek zawodowy Verdi, reprezentujący obie drukarnie, wystosował pismo do prezesa Banku Narodowego prof. Axela Webera, w którym 2300 sygnatariuszy zwróciło się z prośbą o przemyślenie decyzji o zleceniu druku banknotów za granicę i zmianę stanowiska w tej sprawie. Związkowcy upatrują w decyzji Banku Narodowego krzywdzącą dyskryminację niemieckiego przemysłu poligraficznego. Podkreślają, że inne duże kraje Unii Europejskiej, jak Włochy, Francja i Hiszpania, nie praktykują zlecania druku banknotów i papierów wartościowych za granicą, co uniemożliwia niemieckim drukarniom przyjęcie tego typu zamówień zza granicy.

Decyzja Banku Narodowego istotnie może mieć negatywny wpływ na dalsze działanie Niemieckiej Drukarni Papierów Wartościowych, dla której druk banknotów stanowi trzon działalności. Od ponad pięćdziesięciu lat dostarcza ona banknotów będących w obiegu na terenie Niemiec. Z kolei odebranie zlecenia Giesecke & Devrient może – zdaniem drukarni – doprowadzić do zaprzepaszczenia prowadzonej przez nią działalności badawczej. Ponadto, zagrożonych jest ok. 400 miejsc pracy, nie mówiąc już o tym, że zlecenie druku banknotów na zewnątrz niesie ze sobą spore ryzyko dotyczące bezpieczeństwa. Bowiem, jak podkreślają niemieccy drukarze, nic nie może konkurować z wiedzą i doświadczeniem obu drukarń w zakresie zabezpieczeń stosowanych w produkcji banknotów i papierów wartościowych.

 

Czy protesty pomogą?

Dotychczas Niemiecka Drukarnia Papierów Wartościowych i Giesecke & Devrient niemal po równo dzieliły między siebie realizację druku „niemieckiego” euro. Jeśli decyzja Banku Narodowego wejdzie w życie, monachijska drukarnia otrzyma 20 proc. udziału w produkcji, a państwowa Niemiecka Drukarnia Papierów Wartościowych odejdzie z niczym. Pozostałe 80 proc. będzie realizowane przez holenderską drukarnię Royal Joh. Enschedé oraz francuską Oberthur, które wygrały przetarg rozpisany przez Bank Narodowy.

W połowie sierpnia setki drukarzy protestowało przed siedzibą Banku Narodowego we Frankfurcie nad Menem, domagając się zmiany decyzji, godzącej ich zdaniem w interes niemieckiej poligrafii. Protesty nie przyniosły na razie widocznych skutków, jednak wiadomo, że wydanie ostatecznej decyzji przez Federalny Urząd Antymonopolowy zostanie opóźnione.

 

Wbrew logice

Unia Europejska daje obywatelom krajów członkowskich wiele możliwości oraz stwarza sporo udogodnień w prowadzeniu biznesu. Jednak, jak to w życiu bywa, z każdego dobra należy korzystać umiejętnie. „Grabieżcze” nadużycia to w istocie krótkofalowa polityka spalonych mostów. Aby mieć pewność trafności podejmowanych decyzji, ważne jest, kto pozostaje u władzy. Najwyraźniej Narodowy Bank Niemiecki zapomniał, że istnieje dzięki 80 milionom niemieckich obywateli. Takiego skandalu w Niemczech już dawno nie było. Jeżeli niezrozumiała, kuriozalna decyzja o druku „niemieckiego” euro nie zostanie skorygowana, będzie to niechlubny ewenement w skali całej Europy.

 

« poprzedni   |   następny » « wróć

Komentarz miesiąca

Kodak stawia na inkjet

Kodak stawia na inkjet

Kodak podjął strategiczną decyzję pozostania w biznesie inkjetowym i niesprzedawania jednak tego działu. Decyzja zapadła po szczegółowej analizie modelu biznesowego w strukturach firmy i po rozmowach z potencjalnymi kupcami. „Biznes maszyn Prosper wzrósł o 40 procent dzięki sprzedaży materiałów eksploatacyjnych, co wzmocniło biznes inkjetowy, a to wpłynęło na podjęcie decyzji”, mówi Jeff Clarke, chief executive officer z Kodaka.

Reklama

Ankieta

Czy poligrafia ma już kryzys za sobą?

Jest zdecydowanie lepiej
Ciągle jest ciężko
Najgorsze jeszcze przed nami
W ogóle nie doświadczyliśmy kryzysu

Ogłoszenia

Stanowisko:
Region:
zobaczy wszystkie oferty