Kalendarium

18-21.05.2017 · Targi Książki

25-28.09.2017 · Labelexpo Europe

25-28.09.2017 · Pakfood

10-12.10.2017 · World Publishing Expo

18-20.11.2017 · Viscom Düsseldorf

Etykieta w niszy. Wywiad z Garym Flavellem z Madico.

Kiedy spada liczba wysokonakładowych zamówień, a producenci etykiet tracą klientów, na których opierał się ich biznes, pojawia się konieczność znalezienia swojego miejsca na rynku. Miejsca, które jest bezpieczne, a jednocześnie pozwala rozwijać się na swój własny, oryginalny sposób. Jak do niego dotrzeć? O rynkowych niszach w druku etykiet opowiedział nam Gary Flavell, technical manager firmy Madico Graphic Films.

Rozmawiała: Izabela E. Kwiatkowska

 

PRINT&PUBLISHING: Madico okazuje się być niezwykle płodna, jeśli chodzi o opracowywanie materiałów do druku aplikacji specjalnych. Dlaczego kierujecie swoją ofertę, w dużej mierze, do rynków niszowych, zamiast skupić się jedynie na produkcji popularnych substratów o powszechnym zastosowaniu?

Gary Flavell: Po pierwsze dlatego, że w zakresie etykiet i materiałów do ich produkcji bardzo trudno jest opracować rozwiązanie, które byłoby uniwersalne i nadawało się do wszystkich zastosowań. Istnieje mnóstwo aplikacji dedykowanych dla przemysłu motoryzacyjnego, spożywczego, czy medycznego, które wymagają różnorodnych, często ekstremalnych rozwiązań funkcjonalnych i estetycznych. Poza tym, bliska współpraca z klientem i indywidualne podejście do każdego zamówienia sprawiają nam satysfakcję, pozwalając stworzyć „szyte na miarę” materiały, które spełniają nawet najostrzejsze kryteria naszych zleceniodawców. Nasze portfolio podłoży do druku etykiet obejmuje ponad 300 modeli, z których duża część została pierwotnie stworzona na specjalne zamówienie, a dopiero później wprowadzona do szerszej produkcji.

P&P: Czy oznacza to, że nawet klienci, którzy szukają specjalnych materiałów, kierując się bardzo precyzyjnymi wytycznymi, mogą znaleźć na rynku dokładnie to, czego potrzebują?

G.F.: Oczywiście. Rozwój w dziedzinie nanomateriałów, podłoży samoprzylepnych, czy atramentów do druku flekso ciągle trwa, a tym samym poszerzają się granice naszych możliwości, co pozwala nam zaoferować substraty o szczególnych właściwościach.

P&P: Czy może Pan podać przykłady takich „specjalnych” grup produktów, dostępnych na rynku?

G.F.: Są to przede wszystkim folie o podwyższonym stopniu trwałości, odporne na ekstremalne warunki atmosferyczne, działanie środków chemicznych, czy uszkodzenia mechaniczne. Wyróżniłbym także takie, które posiadają dodatkowe właściwości pozwalające na zastosowanie ich do druku etykiet zabezpieczających i plomb. Ciekawym przykładem w tym zakresie są folie poliestrowe. Wykonanej z tego materiału etykiety typu tamper evident nie można usunąć po zaaplikowaniu, nie odkrywając jednocześnie napisu informującego o naruszeniu zabezpieczenia. W podobny sposób działają etykiety ze zniszczalnego akrylu, winylu lub poliolefinu, które ściśle przylegają do podłoża i zostawiają widoczne ślady, gdy próbuje się je w jakikolwiek sposób usunąć. Współpracowaliśmy także z klientem z branży motoryzacyjnej przy opracowywaniu etykiety, która połączyłaby w sobie dwie sprzeczne potrzeby: początkową łatwość odbezpieczenia warstwy z klejem i aplikacji na podłoże z wysoką adhezją i trwałością.


P&P: Przejdźmy od oferty produktowej do strategii biznesowych. Jak w tych trudnych czasach pozostać na fali i na niej się utrzymać?


G.F.: Rynek dla producentów etykiet jest bezlitosny, panuje bowiem na nim zaciekła rywalizacja. Możliwość zaoferowania klientowi dokładnie tego, czego potrzebuje, stwarza podstawy dla długofalowego rozwoju biznesu. Ci, którzy operują w rynkowych niszach, gdzie konkurencja jest znacznie mniejsza, nierzadko radzą sobie lepiej niż producenci „mainstreamowi”. Specyfikacja oferty oznacza efektywność interesu – zmniejsza się ryzyko wyparcia przez silniejszą większość, a kontakt z klientem staje się indywidualny, przez co silniejszy i bardziej opłacalny.

P&P: Czyli najwięcej zyskują ci, którzy posiadają niezbędną wiedzę i możliwości technologiczne do tego, by zaoferować swoim klientom specyficzne produkty?

G.F.: Tak, z pewnością są kilka kroków do przodu. Bycie na bieżąco z innowacjami w zakresie podłoży, atramentów i technologii oraz wysoka aktywność w branży opłacają się wtedy, gdy klient oczekuje wartości dodanej, czegoś szczególnego, co wyróżni produkt końcowy.

P&P: Co jeszcze mógłby Pan poradzić producentom etykiet, którzy szukają możliwości rozwoju swojego biznesu?

G.F.: Kluczowe jest zapewnienie optymalnego trybu pracy osobno dla każdego zlecenia. Istnieje przecież spora różnica pomiędzy drukiem „standardowym” 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu a dużo bardziej skomplikowaną produkcją aplikacji na specjalne zamówienie, która wymaga precyzji, a nie pośpiechu. Umiejętne rozpoznawanie i spełnianie potrzeb „niszowych” klientów, pozwoli osiągnąć wysokie profity nawet tym, którzy dysponują mniej zaawansowanym technologicznie i wolniejszym parkiem maszynowym.
Mentalność producentów etykiet zaczyna się powoli zmieniać. Firmy, które jeszcze do niedawna czerpały zyski z dwóch lub trzech większych, „mainstreamowych” kontraktów, nagle zdały sobie sprawę z tego, że bardziej opłacalne jest poszerzenie grona swoich klientów, którym można zaoferować mniejsze nakłady, wyposażone za to w wiele opcji wartości dodanej.

P&P: Przestrzeganie standardów jakości oraz wskazań ekologicznych jest obecnie bardzo popularyzowane i nabiera coraz większego znaczenia. Jak odniósłby Pan to do druku etykiet?


G.F.: Może to co powiem zabrzmi jak frazes, ale we współczesnym, konkurencyjnym środowisku, jakość ma olbrzymie znaczenie. Dostarczenie na czas jakościowego i odpowiadającego oczekiwaniom klienta produktu to niezbędne minimum. Restrykcje, stosowane przy doborze materiałów do realizacji zlecenia, nie tylko zapewniają produkcję przyjazną dla środowiska, ale gwarantują też wysokie zyski, aspekt ekologiczny stanowi bowiem wartość dodaną, o której była już mowa.

P&P: Dziękuję za rozmowę.

G.F.: Dziękuję.

 

Foto: EMG

Garry Flavell, technical manager firmy Madico Graphic Films.

« poprzedni   |   następny » « wróć

Komentarz miesiąca

Kodak stawia na inkjet

Kodak stawia na inkjet

Kodak podjął strategiczną decyzję pozostania w biznesie inkjetowym i niesprzedawania jednak tego działu. Decyzja zapadła po szczegółowej analizie modelu biznesowego w strukturach firmy i po rozmowach z potencjalnymi kupcami. „Biznes maszyn Prosper wzrósł o 40 procent dzięki sprzedaży materiałów eksploatacyjnych, co wzmocniło biznes inkjetowy, a to wpłynęło na podjęcie decyzji”, mówi Jeff Clarke, chief executive officer z Kodaka.

Reklama

Ankieta

Czy poligrafia ma już kryzys za sobą?

Jest zdecydowanie lepiej
Ciągle jest ciężko
Najgorsze jeszcze przed nami
W ogóle nie doświadczyliśmy kryzysu

Ogłoszenia

Stanowisko:
Region:
zobaczy wszystkie oferty