Kalendarium

25-29.09.2018 · Polagra-Tech

1.10.2018 · Art of Color

1-4.10.2018 · Taropak, Poznań

1-4.10.2018 · 4PrintWeek, Poznań

Cyfrowy umysł w offsetowym ciele. Rozmowa z Bennym Landą.

Data publikacji: maj 2015

Ponad dwa lata temu poligraficzny świat obiegła elektryzująca wiadomość o premierze, na którą wszyscy czekali, czyli… technologii Landa Nanographic Printing. Podczas drupy w 2012 roku producent obiecał, że dzięki niej druk cyfrowy stanie się szybszy, bardziej trwały i tańszy. Benny Landa osobiście przedstawił światu nanograficzne rozwiązania i, jak przystało na drukarskiego człowieka renesansu, zrobił to w stylu iście show-businessowym.

 

Rozmawiał: Andy McCourt

 

Landa jest znany między innymi jako konstruktor maszyny Indigo, na którą patent wykupiło HP. Nadal trwają (owiane tajemnicą) prace nad budową maszyn wyposażonych w nanotechnologię. Ich efekty zespół Benny’ego Landy zaprezentuje podczas przyszłorocznej drupy. Już teraz twórca nanotechnologii uchylił rąbka tajemnicy w wywiadzie z Andym McCourtem, pracującym jako analityk, konsultant a także redaktor magazynu PRINT&PUBLISHING.

 

Landa to marka

Od ponad dwóch dekad nierozerwalnie zajmuje się rozwojem nowoczesnych technologii druku cyfrowego. Podczas gdy drukarnie starały się nadgonić nowinki techniczne od momentu wprowadzenia na rynek maszyny Indigo E-Print w 1993 roku, kiedy przez lata następowali po sobie dyrektorzy generalni, a rzesze „pretendentów do tytułu” i „niedoszłych gwiazd” odpadały z technologicznego wyścigu, jedno imię i nazwisko tylko zyskiwało na znaczeniu: Benny Landa. Nadszedł właśnie drugi okres jego kreatywności i pewne jest, że za jego sprawą czeka nas rewolucja... A wszystko zaczęło się od współpracy z Hewlett Packard w 2002 roku.

Landa w rozmowie przejmuje inicjatywę, mówi wprost i bez korporacyjnego żargonu. Daje wspaniałe show muzyczno-taneczne (dosłownie), najlepszy przykład to drupa w 2012 roku. Jednak za całą tą teatralną otoczką kryje się Benny-biznesmen, Benny-wynalazca i właściciel ponad 800 patentów, Benny-myśliciel, Benny-filantrop, który przeznacza środki na edukację biednych Palestyńczyków, mimo że sam jest z pochodzenia Izraelczykiem. Potrafi grać równie dobrze w drużynie, jak i solo. W 2012 roku przeznaczył niewiarygodne sumy na komercjalizację swojej firmy Landa Nanography. Bowiem technologia nigdy nie jest gotowa na czas, jak pisał Robert Browning: „Cele człowieka powinny przekraczać jego możliwości, inaczej po co byłoby niebo?” Ten sam poeta jest autorem zdania: „Minuta sukcesu jest zapłatą za lata porażek”. Uczenie się na własnych błędach to jeden z najważniejszych czynników, które przyczyniają się do powstawania wszystkich wspaniałych wynalazków. Jednak „błąd” i „porażka” nie są słowami, które brzmiałyby dobrze. Sam Edison powiedział: „Nie pomyliłem się. Po prostu odkryłem 10 tys. sposobów, które nie działają”.

Dlatego też, długo po zaplanowanym terminie, z przebudowanymi maszynami wykorzystującymi nanografię, skupiony na celach rynkowych, jako nowy inwestor mniejszościowy w Altanie, zacieśniając współpracę z Komori, której dostarcza licencji i autorskiego systemu do transportu arkuszy, zacieśniając współpracę z EFI, której dostarcza front-endy, dokonując inwestycji za 250 mln dolarów, Benny Landa udziela wywiadu tak, jak to tylko on potrafi: bezpośrednio, szczerze, pragmatycznie, jednak zawsze z błyskiem show-mena w oku.

 

 

 

Andy McCourt: Zacznijmy od technologii nanograficznej, do której została dostosowana maszyna Landa S10 B1. W efekcie jej waga wzrosła z 10 do 30 t, a długość – o 17 m. Jak wpłynie to na poziom cen prezentowanych podczas drupy w 2012 roku? Czy całkowity koszt zakupu będzie podobny?

 

Benny Landa: Dzielimy swoje koszty z klientami, którzy podpisali list intencyjny, lecz ze względu na warunki kontraktu nie mogę podać detali do wiadomości publicznej. Mogę jednak potwierdzić, że nasza nowa, większa maszyna Landa S10 jest zarówno atrakcyjna cenowo, jak i ma dobry próg rentowności.

 

AM: Proporcje modelu Landa S10 przypominają jednak swoją wielkością maszyny do druku offsetowego: czy te dodatkowe 20 ton „pochodzi” zatem z systemu Komori?

 

BL: Tak, waga maszyny wzrosła w wyniku dodania tego systemu do obróbki papieru, a także nowego zespołu do powlekania. Płynie z tego wniosek, że nasz nowy model ma „cyfrowy umysł” w „offsetowym cele”.

 

AM: Wydaje się, że cała uwaga jest skupiona na maszynie Landa S10 – czy dlatego, że zostanie ona wprowadzona na rynek przed innymi modelami?

 

BL: Po drupie 2012 postanowiliśmy skoncentrować się na potrzebach klientów, którzy podpisali nasz list intencyjny. Kluczowe były dwie sprawy: po pierwsze popyt na format B1, który powinny zadrukowywać maszyny Landa S10 i W10, oraz na arkusze o szerokości 560 mm zadrukowywane przez maszynę W50. Druga kwestią był nasz własny priorytet, by nowe maszyny wprowadzić na rynek. W rezultacie jako nasz pierwszy produkt stworzyliśmy model Landa S10.

 

AM: Dodano do niego opcjonalny zespół powlekający. Czy jest on „nienanograficzną” częścią maszyny, a może wykorzystuje jednak do powlekania bezbarwny Nano-Ink?

 

BL: Zespół powlekający w maszynie Landa S10 jest analogowy i wykorzystuje konwencjonalne substraty.

 

AM: Maszyna drukująca Landa S10 będzie dedykowana jednostronnemu drukowi na opakowaniach, zwłaszcza kartonach. Czy to prawda, czy może na drupie 2016 zobaczymy również model drukujący dwustronnie, przeznaczony dla druków komercyjnych?

 

BL: Pierwsza Landa S10 to maszyna drukująca jednostronnie, przeznaczona do produkcji opakowań i displayów POS. Drugą maszyną będzie model dwustronnie drukujący, dedykowany większości drukarni komercyjnych. Obydwie maszyny zaprezentujemy podczas drupy w 2016 roku.

 

AM: Nowy „kokpit” nakładaka robi wrażenie… Czy znajdzie się on również w modelach S5 (B3) i S7 (B2)?

 

BL: Maszyny Landa S5 i S7 nie są w tej chwili głównym przedmiotem naszego zainteresowania i nie jestem w stanie podzielić się informacjami na ich temat.

 

AM: Wygląda na to, że modele liniowe, jak Landa W10, zostaną wyposażone w duże ekrany dotykowe po stronie zespołu kontrolnego…

 

BL: Nasz zespół stale udoskonala projekt modelu W10 i W50 i w razie potrzeby zaktualizujemy naszą ofertę rynkową.

 

AM: W10 i W50 będą prawdopodobnie nadal pracować w trybie z roli na rolę. Czy w ich przypadku zajdą zmiany w wykańczaniu on-line? To przecież ważny aspekt, między innymi w druku etykiet.

 

BL: Jak wspomniałem wcześniej, bierzemy obecnie pod uwagę wszystkie możliwe specyfikacje maszyny Landa W50. Nowości wprowadzimy na rynek tak szybko, jak nam się uda.

 

AM: Paleta barw CMYK tuszy NanoInk ma niezrównaną jakość, poza tym oferujecie również dodatkowy zestaw OVG, czyli w efekcie maszynę siedmiokolorową. Czy zatem przewidujecie, że taka liczba zespołów drukujących zdobędzie większą popularność w branży opakowaniowej, niż miało to miejsce w przypadku HP Indigo?

 

BL: Spodziewamy się, że siedmiokolorowa Landa będzie uzyskiwać około 85 proc. barw z gamy Pantone. Dotychczasowe rozmowy z naszymi klientami i producentami markowych wyrobów pokazują, że rozwiązanie siedmiokolorowe będzie dobrą alternatywą dla systemów kolorystycznych używanych w dzisiejszych maszynach do offsetu i flekso.

 

AM: Wszystkie nowe modele zostaną wprowadzone na rynek równocześnie, czy może jednak z biegiem czasu będziecie oferować klientom kolejne produkty?

 

BL: Zdecydowaliśmy się na stopniowe rozszerzanie oferty. Dzięki temu zyskamy na pewności, że nasze produkty dokładnie odpowiadają potrzebom klientów i że to, co wprowadzamy na rynek jest dojrzałe technologicznie i konstrukcyjnie.

 

AM: Interesująca jest ostatnia inwestycja Altany w LDP – 100 mln euro. Czy może Pan powiedzieć, jaką część udziałów Landy posiada obecnie Altana?

 

BL: Landa to nadal nasza prywatna firma, nikomu nie sprzedamy przeważającej części akcji. Mogę powiedzieć, że Altana to inwestor mniejszościowy.

 

AM: Dlaczego zatem Altana?

 

BL: Altana jest jednym z czołowych dystrybutorów, co zawdzięcza swojemu podziałowi na trzy oddziały: „BYK” (barwniki i narzędzia), „Actega” (substancje do powlekania) i „Eckart” (pigmenty metaliczne), ponadto, posiada doświadczenie w produkcji w wielu rejonach świata. Dlatego, dopóki Altana nie będzie bezpośrednią konkurencją dla Landy i naszych pozostałych partnerów, sytuacja ta jest korzystna dla wszystkich. Z Altaną dzielimy również wiele podobnych wartości, zwłaszcza w kwestii innowacji. Obydwie firmy inwestują w swoich pracowników. Landa i Altana tak samo wierzą, że otwartość, zaufanie, uznanie i motywacja do działania to podstawowe cechy firmy, które pozwalają jej na powstawanie kultury innowacyjności. Tak samo zresztą rozumiemy innowacje: być innowacyjnym, to znaczy pracować nad rozwiązaniami, które pozwolą naszym klientom odróżnić się od pozostałych i odnosić sukcesy w swoich branżach.

 

AM: Altana specjalizuje się w chemikaliach. Czy interesują ją wymierne korzyści, jakie płyną z nanotechnologii, a może po prostu zainwestowała jako dostawca chemikaliów do Waszych maszyn?

 

BL: Altana wie, że nanografia jest technologią, która zmieni reguły gry i pozwoli przemysłowi poligraficznemu wejść w nową erę. Na dodatek, Altana traktuje tę inwestycję jako początek długoterminowego, strategicznego partnerstwa, w ramach którego synergia Altany i Landy zaowocuje w przyszłości wieloma rozwiązaniami dla poligrafii.

 

AM: Czy doświadczenia produkcyjne Altany zostaną uwzględnione przy tworzeniu zakładów produkcyjnych tuszy NanoInk?

 

BL: Altana rzeczywiście ma do zaoferowania duże doświadczenie, z którego skorzystamy. Obiecujemy stale dostarczać tusze i substancje do powlekania z naszych zakładów produkcyjnych w Izraelu, planujemy również budowę zakładów w Ameryce, Europie i Azji Południowo-Wschodniej.

 

AM: Czy, przykładowo, Altana Eckhart mogłaby odpowiadać za efekty metaliczne w drukach produkowanych przez maszyny Landy?

 

BL: To tylko jedna z możliwości. Prawdę mówiąc, nie ma potrzeby takiego „spekulowania”, dopóki nie mogę potwierdzić żadnych konkretnych planów.

 

AM: Zatem czy jest prawdopodobne, że Altana zwiększy rozmiar inwestycji w LDP? A może chcecie zaprosić do współpracy również innych inwestorów?

 

BL: Obecna inwestycja pozwala nam realizować plany rynkowe i nie musimy myśleć o trzecim źródle finansowania.

 

AM: Podczas drupy w 2012 roku zgromadziliście wiele zadatków na maszyny, po 10 tys. euro każdy. Jaki jest zatem wskaźnik utrzymania klienta wobec takiej liczby otwartych zamówień?

 

BL: Suma zadatków, którą wpłacili klienci, nie zmieniła się od drupy. Niektórzy klienci odeszli, równocześnie pojawili się nowi.

 

AM: Wybiegnijmy w przyszłość, do drugiej połowy 2015 roku: czy instalowane wtedy maszyny będą próbnymi wersjami modelu S10? Gdzie, w sensie geograficznym, zostaną one zainstalowane?

 

BL: Tak, to będą beta-modele drukujących jednostronnie maszyn Landa S10. Zainstalujemy je w Izraelu, Ameryce Północnej i Europie.

 

AM: Czy lista dystrybutorów maszyn drukujących, z którymi współpracuje Landa, jest taka sama, jak ta ogłoszona podczas drupy w 2012 roku?

 

BL: Nasza współpraca z Komori przebiegała w idealnym tempie, stając się z czasem coraz bardziej intensywna. Stało się tak, ponieważ Komori potrafiło sprostać wyzwaniom finansowym i innym, które stawiane są naszym licencjonowanym partnerom. Nie wszyscy dystrybutorzy sprzętu dla użytkownika końcowego są w stanie podjąć tak duże zobowiązania, biorąc pod uwagę zwłaszcza to, że oni również stawiają sobie cele biznesowe. Być może, w miarę jak rynek będzie się rozwijał i obroty dystrybutorów się zwiększą, Landzie uda się rozszerzyć listę licencjonowanych partnerów.

 

AM: W 2012 roku widzieliśmy na drupie niezwykłe show maszyn Landa – tylko dla widowni stojącej, z długimi kolejkami i transmisjami na zewnątrz. Prawdopodobnie zostanie ono powtórzone w 2016 roku. Czy wykorzystacie cały swój „arsenał” na terenie targów w Duesseldorfie, czy może zdecydujecie się na pokazy w położonej nieopodal drukarni?

 

BL: Mimo że nasze plany dotyczące drupy w 2016 roku nie są jeszcze w pełni sprecyzowane, spodziewamy się dużego zainteresowania klientów – właśnie z tego powodu postanowiliśmy podwoić przestrzeń stoiska. Użytkownicy będą korzystać z naszych nowych maszyn, zanim jeszcze odbędzie się przyszła drupa, jednak jest za wcześnie, by mówić o potencjalnych pokazach poza terenem targów.

 

AM: To zrozumiałe, że wprowadzanie na rynek tak radykalnie nowej technologii zajmie trochę czasu: jak Pan się czuje, wiedząc, że po show w czerwcu 2016 roku będziecie w stu procentach gotowi na wejście na rynek?

 

BL: Dzięki „przeprawie” z Indigo, jesteśmy w pełni świadomi wyzwań, jakie wiążą się z wprowadzaniem na rynek nowej technologii. Nanografia znajduje się w fazie rozwoju od wielu lat, a i tak mamy jeszcze parę trudności do pokonania. Jednak w jednym miejscu znajdują się wszystkie niezbędne kawałki układanki: ogromna i solidna technologia, duży popyt, wyjątkowo utalentowany i oddany zespół, a także odpowiednie środki finansowe. To sprawia, że mamy pewność, iż sprostamy wszystkim wyzwaniom, a drupę opuścimy jako rynkowi liderzy.

 

AM: Czy osobiście poprowadzi Pan to show?

 

BL: Uwielbiam prezentowanie naszej technologii klientom i z pewnością znajdę okazję, by to zrobić podczas następnej drupy. W przypadku tych targów, jak dobrze wiemy, niespodzianki pojawiają się zawsze. Drupa 2016 nie będzie wyjątkiem!

 

AM: Bardzo dziękuję za rozmowę!

 

Landa S10C

 

 

Komentarz miesiąca

Strzelić sobie w cyfrowe kolano…

Cyfrowa transformacja obejmuje również media drukowane i cyfrowe. Media drukowane, a w szczególności magazyny takie jak PRINT & PUBLISHING, żyją z dobrego contentu. Zatem alternatywą dla wersji drukowanej jest wersja cyfrowa lub on-line. Część budżetów z wersji drukowanych przenoszone jest do świata cyfrowych mediów. Jednak kompensacja obrotu jeden do jednego z druku do wersji cyfrowej jest na tą chwilę raczej nierealna. W obliczu tego, rzecz jasna, również i my, prasa drukowana, zmieniamy trend i uzupełniamy portfolio o cyfrowe narzędzia.

Reklama

Ankieta

Czy poligrafia ma już kryzys za sobą?

Jest zdecydowanie lepiej
Ciągle jest ciężko
Najgorsze jeszcze przed nami
W ogóle nie doświadczyliśmy kryzysu

Ogłoszenia

Stanowisko:
Region:
zobaczy wszystkie oferty