Kalendarium

18-21.05.2017 · Targi Książki

25-28.09.2017 · Labelexpo Europe

25-28.09.2017 · Pakfood

10-12.10.2017 · World Publishing Expo

18-20.11.2017 · Viscom Düsseldorf

Hot or cold? Porównanie druku hot- i cold-stampingowego.

Data publikacji: styczeń 2014

Brunetki czy blondynki? Dubaj czy Stany Zjednoczone Ameryki? Złoto czy srebro? Codziennie podejmujemy różne, mniej lub bardziej ważne, decyzje. Czasem wybór zdeterminowany jest przez wiele czynników, a czasem jest on tylko kwestią gustu. Z opakowaniowego punktu widzenia pochylamy się nad wyborem uszlachetnienia w druku opakowań i pytamy: hot czy cold-stamping?

 

Hot-stamping, zwany również termodrukiem i hot-printem, to technika druku z użyciem folii hot-stampingowej i matryc wypukłych, wykonanych z materiału przewodzącego ciepło. Folia do tłoczenia na gorąco na nośniku z PET składa się z warstwy rozdzielającej, klejowej, napylonego próżniowo aluminium i lakieru. Po zetknięciu folii PET z matrycą (o temperaturze ok. 100° C) klej aktywuje się w miejscach odpowiadających rysunkowi na matrycy i, wraz z odpowiednim fragmentem warstwy lakieru i aluminium, pozostaje na drukowanej hot-stampingiem powierzchni. Aplikację hot-stampingu można zastosować na maszynach płaskich, cylindrycznych, jak i rotacyjnych. Używa się jej głównie do uszlachetniania druku, ozdabiania przedmiotów, znakowania i zabezpieczania druku, np. przy wykorzystaniu folii holograficznych.

Z kolei cold-stamping jest metodą nanoszenia koloru srebrnego i złotego (oferowane są różne kolory folii, co prawda w mniejszej gamie kolorystycznej niż folie do tłoczenia na gorąco, jak również wzory dyfrakcyjne oraz ciągłe wzory holograficzne tzw. tapetowe) na etykiety, polegającą na przenoszeniu warstwy dekoracyjnej folii na materiał przy użyciu specjalnego kleju (utwardzanego promieniowaniem UV), nanoszonego metodą fleksograficzną, offsetową lub typograficzną dokładnie w miejscach, które mają być uszlachetnione. Po dociśnięciu kleju „nadrukowanego” do warstwy klejowej folii (i utwardzeniu kleju lampami UV poprzez folię) następuje oderwanie barwnika od warstwy nośnej.

 

Kwestia gustu

Obie metody pozwalają uzyskać podobny efekt, z tym, że wersja na gorąco ma szersze zastosowanie (umożliwia aplikację na powierzchniach gładkich oraz fakturowanych) i można ją spotkać praktycznie wszędzie: od okładek na książkach, nadrukach na koszulkach czy obudowach telewizorów, po bilety komunikacji miejskiej czy karty kredytowe. Wydawałoby się, że przy wysokiej temperaturze i dużym nacisku aplikacja bardzo szczegółowych wzorów (ryzyko „zlania” się wytłoczenia) jest zdecydowanie trudniejsza. Tymczasem firma PC Print, dystrybutor folii L. Kurz, ma w swojej ofercie specjalne folie do tłoczenia na gorąco bardzo drobnych wzorów, jak również folie pozwalające na uzyskanie bardzo precyzyjnego tłoczenia na gorąco w kontrze. Jedynym ograniczeniem jest precyzja wykonania matryc tłoczących, ale i tu oferowane matryce mosiężne z firmy Hinderer & Muehlich pozwalają uzyskać bardzo dobre drobne efekty tłoczenia.

Cold-stamping natomiast widać głównie na etykietach produktów spożywczych, chemicznych, farmaceutycznych i kosmetycznych, gdzie można uzyskać podobny efekt tańszym kosztem, dzięki drukowaniu folią w jednej linii i z aplikacją przejść tonalnych. Drukarnia fleksograficzne Natalii jest jedną z nielicznych w Polsce wykonujących etykiety shrink sleeve ze złoceniem na zimno. Zdaniem Artura Nowaczyka, wiceprezesa zarządu, cold-stamping ma więcej zalet od wersji na gorąco. „Nawet wysoko przetworzony shrink sleeve z cold-stampingiem jest tańszy niż wyprodukowany w technice rotograwiury. Często, dzięki wysokiemu połyskowi, daje on nawet jeszcze lepszy efekt wizualny. Stosowanie złoceń na płaskich powierzchniach również jest efektywniejsze, ponieważ folia cold-stampingowa jest sztywna, a przy dużym skurczu matowieje, co czasami daje zaskakująco pozytywne rezultaty i nowe, interesujące rozwiązania”. Ponadto folie do tłoczenia na zimno mają wyższą rozdzielczość, dzięki aplikacji na podłoże z naniesionym klejem, co pomaga uszlachetniać produkty o bardziej skomplikowanych wzorach, mniejszej grubości pojedynczych linii. Największa wada tej metody jest jednocześnie jej zaletą – wydajność produkcji in-line, która wymaga, by rola z folią poruszała się z taką samą prędkością, z jaką porusza się podłoże, co oznacza utratę ok. 10-15 proc. materiału. Im mniejsza powierzchnia tłoczenia w porównaniu do obszaru zadruku, tym strata folii większa. Jednak na rynku są już dostępne maszyny z systemem oszczędzania folii, sprawiającym, że przesuwa się ona tylko o obszar tłoczenia na podłożu.

Za cold-stampingiem opowiada się również Jacek Gryska, kierownik Działu Produkcji w firmie Skanem Poznań: „Porównując dwa sposoby złocenia, »cold« i »hot«, zdecydowanie lepszą formą uszlachetniania etykiet jest cold-stamping” – komentuje. „Jego zaletą jest możliwość wykonania szybkiego i prostego fotopolimeru pod dowolny projekt klienta bez konieczności zamawiania drogiego cylindra do złocenia na gorąco, co oznacza szybką i tanią przygotowalnię. Ponadto technologia ta umożliwia szybsze zmiany na maszynie bez konieczności oczekiwania na chłodzenie cylindra, większą optymalizację przy druku na naszych maszynach RCS oraz większą prędkość druku. Eliminujemy również problem związany z wygospodarowaniem miejsca na przechowywanie skrzyń z cylindrami”.

 

„Cold” w opakowaniach kartonowych

Netbox – firma specjalizująca się w projektowaniu i produkcji opakowań kartonowych wykonywanych techniką druku offsetowego, także preferuje cold-stamping. „Dzięki tej metodzie możemy zaproponować naszym klientom szerszą gamę uszlachetnień druku, jak i zabezpieczeń wydruków za pomocą folii holograficznej” – mówi Bartosz Ziembiewicz, dyrektor Marketingu i Rozwoju. „Dużym atutem jest wydajność – maszyna ma możliwość foliowania z prędkością nawet do 10 tys. arkuszy na godzinę. Dzięki nowoczesnej technologii mamy możliwość wykonywania trzech procesów technologicznych on-line: foliowania, drukowania oraz nanoszenia lakieru dyspersyjnego lub UV. Metoda cold-stampingu umożliwia również odwzorowanie drobnych elementów grafiki, nawet do szerokości 0,05 mm. Minusem są wyższe wymagania foliowanego podłoża – preferowane są surowce z grupy GC, natomiast w przypadku surowców z grupy GD każdorazowo trzeba wykonywać próby dopuszczające surowiec do produkcji. Dla optymalizacji kosztów ważnym elementem jest również odpowiednie przygotowanie użytków na arkuszu, jak i stosowanie dzielonej wstęgi, a nie jednej roli”.

 

Rewolucja w uszlachetnianiu arkuszy?

„Do chwili pojawienia się technologii aplikacji folii »na zimno« na arkuszach oczywistym było, że do eleganckich kartonowych opakowań stosuje się technologię uszlachetniania folią »na gorąco« – twierdzi Piotr Cippert, współwłaściciel firmy PC Print (będącej przedstawicielem Leonhard Kurz – producenta folii do uszlachetniania różnych powierzchni). Po zaprezentowaniu przez producentów maszyn drukujących nowej technologii, przedstawiciele drukarń opakowań kartonowych uznali, że nastąpił przełom w technologii uszlachetniania arkusza. Wiele z nich zainwestowało środki i zakupiło nowe, wielokolorowe maszyny drukarskie wyposażone w zestawy do cold-stampingu. Sprzyjała temu możliwość pozyskiwania środków unijnych na finansowanie tej innowacyjnej metody uszlachetniania arkusza. Niektóre drukarnie kupowały dostępne na rynku zestawy do transferu folii na zimno przeznaczone do montażu na posiadanych już maszynach drukarskich. Euforia związana z nowymi możliwościami uszlachetniania zaowocowała tym, że obecnie dziewięć drukarń dysponuje tą technologią. „Należy mieć świadomość, że technologia transferu folii na zimno na arkusze nie powinna być traktowana jako technologia konkurencyjna w stosunku do tłoczenia na gorąco, a jedynie jako metoda, która pozwala na osiągnięcie unikalnych efektów dekoracyjnych, niedostępnych w przypadku tłoczenia na gorąco” – mówi Piotr Cippert. Uważa on, że aby w miarę obiektywnie odpowiedzieć na pytanie, która z technologii jest lepsza, należy ocenić reakcję rynku. „Dziś, po kilku latach od wprowadzenia technologii transferu folii na zimno na arkuszach, widać, że nie odniosła ona tak oszałamiającego sukcesu jak się wszyscy spodziewali. Zainteresowanie końcowych klientów, mimo ewidentnych zalet tej metody, nie jest zbyt duże. Liczba maszyn znacznie przewyższa zapotrzebowanie rynku. Stara technologia tłoczenia na gorąco trzyma się dobrze i nie została wyparta przez technologię transferu folii na zimno. Obie technologie należy traktować komplementarnie. Każda z nich ma swoje zalety, ale i ograniczenia. Jak zawsze w takich przypadkach to klient decyduje, jakie efekty chciałby mieć na swoim opakowaniu, a rolą projektanta i drukarni jest zrealizować oczekiwania klienta. Projektanci, którzy rozumieją technologię transferu folii na zimno na arkusze, odgrywają kluczową rolę przy tworzeniu opakowania. Ich kreatywność pozwala na wykorzystanie wszystkich zalet technologii uszlachetniania. Naszą rolą jako dystrybutora folii jest dawanie pełnego wsparcia zarówno projektantom, jak również drukarniom. PC Print od 20 lat oferująca na polskim rynku folie firmy Leonhard Kurz jest wierna tej misji. Wielokrotnie uczestniczyła w procesie projektowania nowych opakowań, dając profesjonalne wsparcie zarówno na etapie projektowym, jak i na etapie produkcyjnym” – podsumował Piotr Cippert.

 

Szkło na ciepło

W przypadku dekoracji na szkle firma Stölzle zaleca folię hot-stampingową ze względu na precyzję tłoczenia oraz ekonomiczność tego rozwiązania w porównaniu z innymi technikami zdobienia. Biorąc pod uwagę wysokie ceny złota, hot-stamping stał się atrakcyjną alternatywą wobec bezpośrednich złoceń na opakowaniu. „W przeszłości, aby uzyskać wysokiej jakości uszlachetnienia na szkle, musieliśmy korzystać z tłoczonej ceramiki z metalami szlachetnymi (złoto lub srebro). Oba te materiały muszą być opalane w piecach w różnych temperaturach i w różnym czasie, co prowadziło do tego, że trzeba było tłoczyć dwa razy to samo opakowanie. Folia hot-stampingowa UV zapewnia ten sam efekt zdobienia przy niższych kosztach, dzięki możliwości uszlachetnienia w jednej linii, skracając czas obróbki o połowę” – skomentował Andreas Herzog, menadżer ds. uszlachetnień w Stölzle Oberglas. Dodatkową zaletą metody „na gorąco” jest szeroki wachlarz wyboru kolorów zdobienia, możliwość łączenia hot-stampingu z organicznymi tuszami oraz redukcja odpadów materiałowych przez aplikację folii dopiero w momencie, gdy przylgnie do drukowanego obrazu. Jedynym problemem w przypadku hot-stampingu na szkle jest niższa wytrzymałość materiału – tusze ceramiczne są wypalane w 600° C, a metale szlachetne w 400° C, więc naturalnie ich trwałość jest większa, co widać zwłaszcza w wielkoformatowych pracach artystycznych.

 

Władza, klasa i pieniądze

Wśród producentów kosmetyków (zwłaszcza tych z wyższej półki) głosy przechylają szalę na stronę hot-stampingu. Tak przynajmniej twierdzą przedstawiciele firmy Madag Printing Systems, szwajcarskiego producenta maszyn do tej technologii. „Tubki, słoiki, maskary, flakony perfum czy butelki na dezodoranty są najczęściej uszlachetniane folią hot-stampingową w połączeniu z innymi technikami druku, jak suchy offset, sitodruk lub flekso – tylko w przypadku bardzo drogich marek stosowany jest sam hot-stamping. Dlaczego jest on traktowany jako symboliczna wisienka na torcie? Ponieważ żadna inna metoda zdobienia nie pozwala na uzyskanie tak czystego połysku przy takiej cenie” – skomentował Vincenzo Napolitano, kierownik sprzedaży i marketingu w Madag Printing Systems. Mowa o sitodruku, który wymagał zastosowania drogich tuszy metalicznych, oraz o droższej i mniej przyjaznej środowisku metalizacji galwanicznej, która była dotychczas jedyną techniką zdobienia całej powierzchni opakowania. „Naszych klientów najbardziej interesuje rzeczywista wartość uszlachetnienia – opakowanie z folią hot-stampingową wygląda atrakcyjnie i symbolizuje władzę, klasę i pieniądze. Z naszego doświadczenia wynika, że cold-stamping nie osiąga oczekiwanych efektów na popularnych materiałach opakowaniowych dla kosmetyków, jak tworzywa PE, PC, SAN, tektura, metal czy szkło. Sami jesteśmy ciekawi, jak w przyszłości rozwiną się te techniki” – podsumował Vincenzo Napolitano.

 

Która i dla-czego?

Uszlachetnienia druku metodą hot- czy cold-stampingu to dość dyskusyjny i szeroki temat. „Byłem świadkiem, słuchaczem i uczestnikiem wielu takich dyskusji – informuje Jan Borowiec, właściciel firmy doradczej w zakresie uszlachetnień druku. „W ich trakcie tworzyły się dwie frakcje, w których każdy bronił i zachwalał tę technologię, którą – jak się okazywało w toku dalszych rozważań – stosował w firmie. Wizje projektantów oraz klientów są bardzo, bardzo, och! jak bardzo »wymagające«. Pierwszą selekcję ich realności weryfikuje się przy wykonywaniu modelu, następna weryfikacja następuje przy wykonywaniu próby seryjnej. Podczas tych prób wybiera się technologię, która pozwoli na jak najlepsze i najefektowniejsze wykonanie. Moje ostatnie prace nad modelami opakowań utwierdzają mnie w przekonaniu, iż obie technologie będą, ba! muszą być w zastosowaniu”. Hot-stamping czy cold-stamping? Jan Borowiec uważa, że mówiąc o tych technologiach, nie powinno się żadnej z nich wykluczać, bowiem specyfika obu pozwala na korzystanie z nich równocześnie.

„To dzięki nim możemy wzbogacić jakość i efekt estetyczno-wzrokowy opakowań, a co za tym idzie, urozmaicenie i szereg kombinacji. Hot-stamping to kunszt i doświadczenie, które można zobaczyć i poczuć, z kolei cold-stamping to wzbogacenie i rozszerzenie możliwości, które można tylko ujrzeć. Na pytanie „Hot- czy cold-stamping?” odpowiadam z pełnym przekonaniem: obie, ponieważ się uzupełniają! Pomijam natomiast rozważania pod względem ekonomii produkcji mało- czy wielkoseryjnej” – konkluduje Jan Borowiec.

« poprzedni   |   następny » « wróć

Komentarz miesiąca

Kodak stawia na inkjet

Kodak stawia na inkjet

Kodak podjął strategiczną decyzję pozostania w biznesie inkjetowym i niesprzedawania jednak tego działu. Decyzja zapadła po szczegółowej analizie modelu biznesowego w strukturach firmy i po rozmowach z potencjalnymi kupcami. „Biznes maszyn Prosper wzrósł o 40 procent dzięki sprzedaży materiałów eksploatacyjnych, co wzmocniło biznes inkjetowy, a to wpłynęło na podjęcie decyzji”, mówi Jeff Clarke, chief executive officer z Kodaka.

Reklama

Ankieta

Czy poligrafia ma już kryzys za sobą?

Jest zdecydowanie lepiej
Ciągle jest ciężko
Najgorsze jeszcze przed nami
W ogóle nie doświadczyliśmy kryzysu

Ogłoszenia

Stanowisko:
Region:
zobaczy wszystkie oferty