Kalendarium

18-21.05.2017 · Targi Książki

25-28.09.2017 · Labelexpo Europe

25-28.09.2017 · Pakfood

10-12.10.2017 · World Publishing Expo

18-20.11.2017 · Viscom Düsseldorf

Królowa jest tylko jedna!

Data publikacji: grudzień 2010

 

Z Anną Zimniak – dyrektorem zarządzającym firmy Skanem Introl – umawiam się na spotkanie od ponad roku. Na początku pretekstem miał być zainstalowany 10-kolorowy Gallus RCS 330. I choć odległość redakcji od fabryki Skanem Introl w podpoznańskim Swadzimiu to zaledwie kilkanaście kilometrów, zanim się tam wybiorę dochodzi do kolejnej instalacji: 10-kolorowego Gallusa RCS 430, a niedługo potem Gallusa RCS 430, tym razem 12-kolorowego. Gdy w końcu udaje się wspólnie ustalić dogodny termin, pilny wyjazd na negocjacje do klienta w Moskwie sprawiają, że trzy Gallusy i pękającą w szwach od maszyn halę zwiedzam bez Pani Anny. Po tygodniu odwołuję swój wyjazd na konferencję i pędzę raz jeszcze do Swadzimia. I choć w drukarni etykiet Skanem Introl, a wcześniej Introl, byłam już kilkakrotnie, tym razem spędzam czas z Królową Etykiet.

 

Tekst: Monika Mikołajczak

 

Etykieta soft & silk stworzona dla Oriflame w 1997 roku stanowiła kamień węgielny pod rozwój sitodruku rotacyjnego oraz dalszą współpracę pomiędzy firmami. To zarazem ulubiona etykieta Anny Zimniak – dyrektora zarządzającego w firmie Skanem Introl.

PRINT & PUBLISHING: Jako osoba związana od 1985 roku cały czas z tą samą drukarnią etykiet, czuje się Pani Królową Etykiet?

 

Anna Zimniak: Wydaje mi się, że o etykietach wiem już wszystko, dlatego czas pomału odchodzić (śmiech).Swoją pracę w tej branży rozpoczynałam 25 lat temu w dziale sprzedaży w ówczesnym Introlu. Nie miałam wówczas zielonego pojęcia ani o etykiecie, ani o poligrafii w ogóle. Zadawałam dużo pytań, spędzałam wiele godzin na produkcji, potem na krajowych i międzynarodowych targach, odbyłam tysiące spotkań i chyba udało mi się tę sztukę opanować.

 

P&P: Nie wolałaby Pani czasem przejść na „drugą stronę lustra”, by znaleźć się po stronie klienta?

 

AZ: Nie, ponieważ sprzedaż jest zdecydowanie ciekawsza. Kupuje się bardzo łatwo. W przeciwieństwie do lat 80. i 90., kiedy nie można było nic kupić, a sprzedawało się wszystko na pniu, obecnie sprzedaż stanowi nie lada wyzwanie. Kiedy w latach 80. rozpoczynaliśmy naszą działalność, wówczas klienci ustawiali się w kolejce, żeby coś dla nich wyprodukować. Nie trzeba było żadnych cudów, by cokolwiek sprzedać. Dziś sprzedaż jest czymś co ciągle podnosi adrenalinę. Ja potrzebuję tej adrenaliny. Lubię rozwijać, tworzyć, lubię mieć na coś wpływ. I choć w dzisiejszych czasach jest trudniej, to jednak bardziej interesująco. Wspomnę tylko, że praca w Grupie Skanem wygląda całkiem inaczej niż było to przed przejęciem. Jestem raczej osobą przyzwyczajoną do stawiania coraz wyżej poprzeczki, do rozwijania nowych tematów, opracowywania strategii, a nie do codziennego zarządzania fabryką. Cokolwiek się jednak wydarzy, pozostanę wierna etykiecie.

 

P&P: Zabrzmiało intrygująco… Tymczasem jednak wraz z potrzebami klientów zakład Skanem Introl rośnie w siłę. Jakie są aktualne potrzeby? W czym tkwi siła Zakładu?

 

AZ: Skanem Introl z pewnością jest najmocniejszą firmą na tym rynku, najbardziej zaawansowaną technologicznie i o dużych możliwościach. Szukamy właśnie przedsiębiorstwa, dzięki któremu powiększymy nasze moce produkcyjne.

 
P&P: ????
 

AZ: Mam nadzieję, że w przyszłym roku ogłosimy czy nam się to udało.Branża kosmetyczna, następnie alkoholowa, są naszymi najmocniejszymi rynkami. W mniejszym stopniu obsługujemy sektor spożywczy, natomiast zupełnie wycofaliśmy się z rynku farmaceutycznego. Nie można być dobrym we wszystkim, a ponadto jedna z naszych fabryk – w Oslo – specjalizuje się w tylko i wyłącznie w produkcji etykiet farmaceutycznych. My z kolei postawiliśmy na etykiety wysoko przetworzone, gdzie wykorzystywane są łączone technologie druku, wszelkiego rodzaju uszlachetnianie – złocenia, specjalne lakiery i efekty. Przymierzamy się również do wejścia na rynek piwny. Byliśmy prekursorami na rynku polskim jeśli chodzi o booklety; bardzo szybko wprowadziliśmy etykiety wielowarstwowe typu peel off, które w tej chwili rozwijamy na bardzo szeroką skalę (dzięki tym etykietom uprościliśmy stoki magazynowe naszych klientów). Na przyszły rok mamy również w planach rotograwiurę. Nie tylko w kontekście rynku piwnego, chcemy bowiem zastąpić srebrzenie srebrną farbą. Dlaczego? Klient oczekuje ciągłej obniżki kosztów, a ceny materiałów niestety stale rosną.

Rozwinęliśmy park maszynowy o 10-kolorową maszynę Gallus RCS 330, następnie 10-kolorowy Gallus RCS 430 i ostatnią naszą instalację – 12-kolorowy Gallus RCS 430. I to nie koniec. Być możerozpoczniemy budowę zupełnie nowej fabryki. Z uwagi na naszych pracowników, stanie ona w tym samym rejonie.

 

P&P: Jaka etykieta była dotąd najtrudniejsza w druku?

 

AZ: Najtrudniejsza etykieta ukaże się na naszym rynku w grudniu. Będzie to 11-kolorowa etykieta na alkohol. Co w niej będzie takiego trudnego? Połączenie offsetu, flekso, sitodruku, srebrzenia i specjalnego lakieru. Ze względu na ilość kolorów i złożoność technologii do przetargu mogły przystąpić tylko 3 firmy. Wygraliśmy. Etykieta została wyprodukowana na naszym 12-kolorowym Gallusie.

 

P&P: Czyli Gallusy spełniły swoje zadanie?

 

AZ: Uważam, że są to najlepsze maszyny dla firm, mających taką specyfikę jak my, czyli trudnego, bardzo wymagającego klienta, który akceptuje etykiety tylko na najwyższym poziomie.

 

P&P: Wyznaczacie trendy na rynku etykiet?

 

AZ: Obserwujemy co się dzieje na rynku. Uczestnicząc w targach patrzymy, co już się projektuje, o czym się mówi, w którym kierunku idą opakowania. I do tego dostosowujemy nasze możliwości. Wszystko po to, aby nie zostać z tyłu ale być zawsze krok do przodu. Raz jest tendencja, że etykiety są bardziej kolorowe, złocone, następnie wszystko się upraszcza, następuje kliniczna czystość, dominują pastelowe, stonowane kolory. I tak co dwa lata. Mijają kolejne miesiące i znowu zaczynają się srebrzenia, pojawiają elementy kwiatowe, zdjęcia, obrazki. Tu wyraźnie widać trendy. My trendów nie wyznaczamy.

Ponadto, klient wie, czego oczekuje. Chce żeby jego etykieta wyróżniała się i nie zginęła wśród innych produktów. Naszym zadaniem jest zasugerowanie i polecenie najlepszej technologii. (po chwili) Flekso jest naprawdę wspaniałe ale offset ma ciągle zdecydowaną przewagę.

 
Gallusy zdominowały park maszynowy w drukarni Skanem Introl.

P&P: A jakie są trendy w działalności firmy?

 

AZ: Specjalizacja w zakresie najbardziej przetworzonych etykiet. W dalszym ciągu najbardziej skupiamy się na branży kosmetycznej i napojów alkoholowych. Etykiety przezroczyste. Polipropylen na PET-cie. To nasze kierunki. Planujemy produkcję etykiet dla zwrotnych, półlitrowych butelek szklanych dla przemysłu browarniczego. Dotąd było to niemożliwe, ponieważ surowiec, który – co jest niezwykle istotne – odkleja się w procesie mycia przemysłowego był zastrzeżony przez koncern CCL. Nasz dostawca materiałów skończył właśnie próby nad podobnym materiałem. Analogicznie rzecz miała się z rotograwiurą (zastrzeżoną przez Gallusa tylko i wyłącznie dla CCL). W zeszłym roku zostało to odblokowane. Jeżeli dojdzie do planowanego przez nas przejęcia innej firmy to kupimy kolejną maszynę Gallus, jeżeli nie - to do urządzenia, które mamy zamontujemy agregat rotograwiurowy, umożliwiający wyeliminowanie srebrnej folii, a w miejsce tego położenie srebra w rotograwiurze.

 

P&P: Jaka jest przyszłość etykiety?

 

AZ: Na pewno etykieta nie zginie. Nie wrócimy do okresu kiedy sprzedawało się wszystko, etykieta była jednokolorowa i w zasadzie informacja o nazwie produktu w zupełności wystarczała. Rynek się rozwija, konkurencja rośnie. Dużo mówi się o druku cyfrowym. Owszem, jest potrzebny ale w najbliższych latach nie zastąpi konwencjonalnych metod druku. Sprawdza się przy wprowadzaniu produktu na rynek, w kontekście próbnych nakładów. Jednak w przypadku dużej produkcji nie ma szans bytu - nie przy tej prędkości i przy tych kosztach.

 

P&P: Jaka jest Pani ulubiona etykieta?

 

AZ: Moja ulubiona – niepozorna jak na dzisiejsze czasy – etykieta, to ta, z którą rozpoczęliśmy naszą przygodę z sitodrukiem rotacyjnym – jako pierwsi w Polsce. Jest to etykieta soft & silk stworzona w 1997 roku dla firmy Oriflame. Dzięki tej etykiecie zainwestowaliśmy w sitodruk rotacyjny i od tego czasu postanowiliśmy go rozwijać. To był kamień węgielny pod to, czym dysponujemy i czym możemy pochwalić się dzisiaj. Stanowił również swoisty warunek rozwoju współpracy z firmą Oriflame. Gdyby nie ta etykieta, nie wiem czy tak szybko byśmy się rozwinęli. 

 

P&P: Wracając do wcześniej zadanego pytania – czy czuje się Pani Królową Etykiet?

 

AZ: W naszej firmie od ponad dziesięciu lat pracuje osoba – Marta Szynal, będąca przedstawicielem handlowym, którą nazywamy królową wódek. Dlatego, że wszyscy klienci z branży alkoholi są jej klientami. Ona sama najlepiej zna ten sektor rynku. Nie ma możliwości żeby coś nowego miało powstać i żeby ona o tym nie wiedziała i żeby to nie było drukowane u nas.

 

P&P: A Pani jest Królową Etykiet…

 

AZ: Etykiecie pozostanę wierna.

 

P&P: Dziękuję za rozmowę.

 
Początki drukarni o dzisiejszej nazwie Skanem Introl sięgają 1982 roku, kiedy to funkcjonowała jako firma polonijna Introl B. McGinn. W roku 2006 ówczesny jej właściciel sprzedał wszystkie swoje udziały norweskiej grupie Skanem. Od samego początku po dzień dzisiejszy zakład specjalizuje się w druku wąskowstęgowym etykiet samoprzylepnych. Zainstalowane przeszło 25 lat temu urządzenia nadal funkcjonują, obok kolejno montowanych nowych, innowacyjnych maszyn. Miesięcznie przetwarzanych jest 2 mln m2 materiałów - folii i papierów samoprzylepnych. W magazynie wyrobów gotowych znajdują się etykiety najbardziej znanych marek w Polsce i na świecie. 
« poprzedni   |   następny » « wróć

Komentarz miesiąca

Kodak stawia na inkjet

Kodak stawia na inkjet

Kodak podjął strategiczną decyzję pozostania w biznesie inkjetowym i niesprzedawania jednak tego działu. Decyzja zapadła po szczegółowej analizie modelu biznesowego w strukturach firmy i po rozmowach z potencjalnymi kupcami. „Biznes maszyn Prosper wzrósł o 40 procent dzięki sprzedaży materiałów eksploatacyjnych, co wzmocniło biznes inkjetowy, a to wpłynęło na podjęcie decyzji”, mówi Jeff Clarke, chief executive officer z Kodaka.

Reklama

Ankieta

Czy poligrafia ma już kryzys za sobą?

Jest zdecydowanie lepiej
Ciągle jest ciężko
Najgorsze jeszcze przed nami
W ogóle nie doświadczyliśmy kryzysu

Ogłoszenia

Stanowisko:
Region:
zobaczy wszystkie oferty