Kalendarium

18-21.05.2017 · Targi Książki

25-28.09.2017 · Labelexpo Europe

25-28.09.2017 · Pakfood

10-12.10.2017 · World Publishing Expo

18-20.11.2017 · Viscom Düsseldorf

Druk na finiszu. Trendy w wykańczaniu.

Data publikacji: grudzień 2012

Coraz większe możliwości druku, oczywiście uwzględniając również druk cyfrowy, jak również rosnące zróżnicowanie zastosowań, zmuszają producentów maszyn introligatorskich do szukania wciąż nowych rozwiązań. W dodatku konkurencyjność w segmencie urządzeń wykańczających sprawia, że optymalizacja i automatyzacja produkcji nabierają szczególnie dużego znaczenia.

 

Tekst: Michael Seidl

 

Współczesny „finishing 2.0” zyskał silną pozycję, jest innowacyjny i nie stoi w tyle za innymi segmentami przemysłu poligraficznego. Dowodem tego była tegoroczna drupa, na której zaprezentowano szereg nowości w zakresie wykańczania druku.

Podczas gdy dobrze prosperujące rynki Chin, Indii czy Ameryki Południowej wykazują, mimo kryzysu, wysoki poziom wzrostu, na rynkach zachodnich robi się coraz ciaśniej. Zmienia się potencjał druku, zmniejsza się wysokość nakładów, lecz rośnie ich różnorodność, spadają marże, koszty podlegają większej kontroli, a klienci stają bardziej ostrożni. Takie warunki sprawiają, że właściciele drukarń muszą zmienić swoje podejście do obróbki wykończeniowej. Czas to pieniądz, a każdy błąd przekłada się na straty materialne, niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z dużymi nakładami, czy – jak w przypadku druku cyfrowego ­– z produkcją pojedynczych egzemplarzy.

Jedno jest pewne – każdy trend wymaga, by bliżej się mu przyjrzeć. Bardzo długo etap wykańczania druku był traktowany po macoszemu, jako poślednia część produkcji poligraficznej. Zmieniło się to diametralnie w ciągu ostatnich kilku lat. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Obróbka wykończeniowa otrzymała nowy status i stała się istotnym trybikiem w mechanizmie realizacji zlecenia. Co komu po najnowszych maszynach offsetowych czy cyfrowych, jeśli nie posiada odpowiedniej introligatorni?

 

Kluczowa automatyzacja

Systemy do oprawy zostały w ciągu ostatnich kilku lat w dużym stopniu zautomatyzowane. Pozwoliło to przede wszystkim na skrócenie przestojów, zwłaszcza przy często zmieniających się krótkich seriach produktów (czego ekstremalnym przykładem jest druk jednego egzemplarza, możliwy w technologii cyfrowej). 

Firma Müller Martini uważa automatyzację za priorytet przy opracowywaniu nowych rozwiązań. Zdaniem producenta kluczem do zwiększenia wydajności urządzeń jest zapewnienie bardziej inteligentnej obsługi, szybszego narządzania i zmiany zleceń. „Automatyzacja przepływu pracy i organizacja związanych z nim procesów, np. logistyki, będą miały jeszcze większe znaczenie z uwagi na malejące nakłady” – podkreśla CEO Müller Martini, Bruno Müller. Olaf Wallner, kierownik marketingu, sprzedaży i usług w firmie Kugler-Womako dostrzega również inny trend – przede wszystkim w krajach uprzemysłowionych – a mianowicie częstą zmianę formatu przy nisko- i średnionakładowych zleceniach. Wydajność produkcji odgrywa istotną rolę zwłaszcza w druku na skalę masową, gdzie dąży się do zmniejszenia nakładu pracy manualnej, co jest możliwe tylko przy większej automatyzacji.

Producenci urządzeń introligatorskich – pod naciskiem swoich klientów – opracowali już jakiś czas temu w pełni automatyczne systemy wykańczające. „Z reguły nie służą one jednak do unowocześniania tradycyjnych, ręcznych procesów produkcyjnych” – uważa Kai Büntemeyer, CEO firmy Kolbus. Jego zdaniem rozwój maszyn introligatorskich osiągnął już kres swoich możliwości, a szanse na dalszy progres tkwią wyłącznie w zwiększaniu poziomu automatyzacji urządzeń.

Również w przypadku firmy Horizon automatyzacja jest potrzebą chwili. Ponieważ nakłady maleją, należy skupić się przede wszystkim na przezbrajaniu maszyn, które musi przebiegać nie tylko w dużo szybszy, ale i łatwiejszy sposób. Jeśli na maszynie realizuje się dziennie po pięć, sześć różnych zleceń – co obecnie nie zdarza się już tak rzadko jak kiedyś – to nabiera znaczenia to, czy przezbrojenie nastąpi w ciągu piętnastu czy pięciu minut i jakie będą przy tym straty materiałowe.

Z takim stwierdzeniem zgadza się Robin Greenhalgh, prezes firmy Duplo International. Uważa on, że automatyzacja będzie postępować, ponieważ jej znaczenie rośnie w kolejnych gałęziach przemysłu poligraficznego. Greenhalgh podaje jako przykład wielofunkcyjny system do obróbki wykończeniowej Duplo DC-745, w którym większa automatyzacja idzie w parze z wyższą prędkością. Urządzenie to umożliwia perforację w dwóch kierunkach i pozwala na produkcję kuponów, biletów czy mailingu bezpośredniego w jakości, którą jeszcze do niedawna osiągały wyłącznie tradycyjne maszyny do obróbki jedynie wydruków offsetowych.

 

Istotnym segmentem obróbki wykończeniowej jest uszlachetnianie produktów poligraficznych, na przykład poprzez lakierowanie czy laminowanie zadrukowanych arkuszy (na zdjęciu).

Bez sterowania ani rusz

Elementem introligatorni, którego nie można pominąć, jest oprogramowanie, dzięki któremu można lepiej planować i realizować zlecenia i optymalizować koszty. Kluczowym aspektem jest integracja JDF i MIS. Firma Müller Martini oferuje w tym zakresie cyfrowy system do zarządzania przepływem pracy pod nazwą Connex, który bazuje na standardzie JDF/JMF i pozwala bez problemu zgrać ze sobą różne urządzenia. Dzięki temu, że Connex komunikuje się ze wszystkimi maszynami zaangażowanymi w produkcję, zapewnia on bezpieczeństwo i przejrzystość procesów.

Firma MB Bäuerle należy do pionierów w zakresie automatyzacji maszyn falcujących. Już stworzone przez nią w 2004 roku w pełni automatyczne urządzenie prestigeFOLD NET pracowało zgodnie ze standardem CIP4. Oprogramowanie MB Bäuerle ma budowę modułową, dzięki czemu można je dopasować do indywidualnych potrzeb klientów.

W ofercie firmy Kolbus również znajdziemy oprogramowanie dla procesów introligatorskich. Producent proponuje system pod nazwą Kolbus 360, dzięki któremu maszyny wykańczające można zintegrować z istniejącymi i przyszłymi środowiskami ERP. „Odpowiada to standardom, jakie stosujemy wobec naszych dostawców maszyn” – podkreśla Kai Büntemeyer. „Zgodność z JDF to jeden z elementów oferowanej przez nas integracji procesów produkcyjnych”.

Również firma Ferag zbudowała interfejs do wymiany danych oparty na standardzie JDF/JMF. Zapewnia on bezproblemową komunikację pomiędzy systemem MIS a linią wykańczającą z UniDrum czy SNT-U/SNT-50. Oprogramowanie pXnet marki Horizon także jest oparte o standard CIP4. Korzyści, jakie przynosi, są związane nie tyle ze sterowaniem czy przezbrajaniem, co z analizą danych zlecenia i wykrywaniem błędów w produkcji. Z kolei dzięki software’owi Prinect Postpress Manager firmy Heidelberg zakłady poligraficzne mogą całkowicie włączyć urządzenia introligatorskie do swojego workflow. Także w przypadku Duplo zastosowanie standardu JDF od samego początku było postrzegane jako konieczność. Firma ta zalicza się do grona przedsiębiorstw, które jako pierwsze oferowały urządzenia do wykańczania wydruków cyfrowych razem z funkcją automatycznego planowania i kontroli produkcji. Producent wykorzystał standard JDF po raz pierwszy w 2005 roku, w urządzeniu DC-645. Jednakże wielu dostawców oprogramowania i maszyn drukujących wciąż koncentruje się na zastosowaniu JDF wyłącznie w początkowej fazie produkcji, ignorując dalsze szczegóły tego rozwiązania, które są przecież kluczowe dla zapewnienia efektywności obróbki końcowej. „Wierzymy, że te luki zostaną wypełnione, a kiedy to nastąpi przedsiębiorstwa będą mogły czerpać jeszcze większe korzyści w postaci poprawy procesów i oszczędności pieniędzy” – twierdzi Robin Greenhalgh z Duplo.

 

Rozwiązania w sektorze tzw. digital finishingu cieszą się obecnie rosnącą popularnością. Zainteresowanie tego typu urządzeniami było wyraźnie widać na tegorocznej drupie. 

Wykończyć na zielono

Nie tylko druk w ścisłym tego słowa znaczeniu traktuje temat ekologii i zrównoważonego rozwoju bardzo poważnie. Podobnie dzieje się na innych etapach łańcucha produkcji poligraficznej. Również introligatornia nie może się zamykać na ten trend, a przedsiębiorstwa oferujące rozwiązania do obróbki wykończeniowej są zmuszone podążać tą samą drogą, co producenci maszyn drukujących. Należy wziąć pod uwagę, że temat przyjaznej środowisku produkcji jest dla klientów bardzo istotny.

Maszyna do finishingu zużywa znacznie mniej prądu niż system drukujący. Mimo to zmniejszenie konsumpcji energii przez urządzenia introligatorskie jest jednym z głównych celów, jakie stawia sobie firma Heidelberg. Udało się tego dokonać na przykład w maszynie Stitchmaster ST 450, posiadającej modułowy system napędowy, który pozwala oszczędzać energię. Przy narządzaniu maszyny pracuje przykładowo wyłącznie dany nakładak, a nie całe urządzenie. W razie wykrycia błędu oddzielne serwonapędy dla każdego nakładaka zatrzymują się natychmiast, podczas gdy w systemach o innej konstrukcji w międzyczasie przez maszynę przejdzie kilka egzemplarzy, które zostaną wadliwie wykończone i będą nadawały się do wyrzucenia. Zakładając roczną przepustowość urządzenia na poziomie 15 mln 36-stronicowych broszur w formacie A4, można zaoszczędzić nawet 5 t makulatury.

Innym przykładem jest firma Müller Martini, która już od kilku lat realizuje wewnętrzny program pod hasłem „Going green”, który oczywiście ma przełożenie na konkretne produkty. „Także dla nas ekologia jest ważnym tematem, co potwierdza nasz system EcoBinder” – podkreśla Olaf Wallner z Kugler-Womako. Urządzenie to służy do wykonywania oprawy spiralnej, która – co stanowi nowość na rynku – może zostać w całości poddana recyklingowi, składa się bowiem wyłącznie z papieru. Również firma Ferag AG przypisuje duże znaczenie odpowiedzialnemu wykorzystaniu surowców. Przedsiębiorstwo używa wyłącznie energii odnawialnej i korzysta z systemu odzyskiwania ciepła, dążąc do maksymalnej efektywności energetycznej.

 

W poszukiwaniu innowacji

Często nadużywa się słowa „innowacja”. Zewsząd jesteśmy atakowani pojęciami, takimi jak na przykład „innowacyjne produkty i usługi”. Prawdziwa innowacja jest jednak czymś, co rzeczywiście stanowi pewne novum i niesie ze sobą rzeczywistą zmianę. Czy w introligatorni jest zatem miejsce na innowacyjność? Stanowisko firmy Horizon nie pozostawia wątpliwości: „Słownikowa definicja innowacji określa ją jako wprowadzenie czegoś nowego, realizację nowego pomysłu czy wdrożenie nowej procedury. Właśnie w kwestii tak rozumianej innowacji mamy jeszcze wiele do zrobienia w sektorze obróbki po druku”.

Najważniejszym zadaniem, jakie stoi przed introligatornią, jest konieczność reakcji na nowe nurty w druku cyfrowym. W ciągu ostatnich kilku lat obserwowaliśmy olbrzymi wzrost popularności aparatów cyfrowych. Przełożyło się to na upowszechnienie między innymi fotoksiążek. Innym przykładem są wymagania związane z oznaczaniem opakowań za pomocą alfabetu Braille’a. Kolejna generacja zwojowych i arkuszowych maszyn atramentowych na pewno przyniesie jeszcze więcej możliwości zastosowania, a to z kolei przyczyni się do rozwoju systemów introligatorskich. „Inspiruje nas właśnie to, że w przyszłości pojawią się pomysły na wykorzystanie papieru, o których dzisiaj nawet nam się nie śni” – podsumowuje Robin Greenhalgh.

 

 

« poprzedni   |   następny » « wróć

Komentarz miesiąca

Kodak stawia na inkjet

Kodak stawia na inkjet

Kodak podjął strategiczną decyzję pozostania w biznesie inkjetowym i niesprzedawania jednak tego działu. Decyzja zapadła po szczegółowej analizie modelu biznesowego w strukturach firmy i po rozmowach z potencjalnymi kupcami. „Biznes maszyn Prosper wzrósł o 40 procent dzięki sprzedaży materiałów eksploatacyjnych, co wzmocniło biznes inkjetowy, a to wpłynęło na podjęcie decyzji”, mówi Jeff Clarke, chief executive officer z Kodaka.

Reklama

Ankieta

Czy poligrafia ma już kryzys za sobą?

Jest zdecydowanie lepiej
Ciągle jest ciężko
Najgorsze jeszcze przed nami
W ogóle nie doświadczyliśmy kryzysu

Ogłoszenia

Stanowisko:
Region:
zobaczy wszystkie oferty