Kalendarium

08-09.11. 2017 · Kongres Branży Poligraficznej Art of Color

10-12.10.2017 · World Publishing Expo

18-20.10.2017 · Viscom Düsseldorf

26-29.10.2017 · Międzynarodowe Targi Książki

14-16.11.2017 · InPrint

Marnotrawstwo czy konieczność? Naddatek na obróbkę.

Data publikacji: lipiec 2012

Introligatornie potrzebują naddatku materiału na obróbkę po to, by móc zrealizować zlecenie i zagwarantować dostarczenie pełnego nakładu. Niestety, na porządku dziennym są sytuacje, w których dodatkowe podłoże na procesy wykończeniowe nie trafia do introligatorni. Skutek: niepełny nakład i niezadowolenie klienta.  

 

Opracowała: Izabela E. Kwiatkowska

 

© Fotolia

Przy obróbce introligatorskiej – zwłaszcza przy użyciu kilku różnych urządzeń – ilość makulatury rozruchowej i liczba nieudanych użytków może być całkiem duża. Trzeba brać pod uwagę również ewentualne zepsucie się maszyny. Ale czasami nic się nie wydarzy i naddatek zostanie. Tego problemu lub jego braku nie da się już ustandaryzować.

O ile z reguły zleceniodawcy trzymają się wytycznych drukarni co do ilości papieru na rozruch maszyny, o tyle nagminnie nie dotrzymują zobowiązań wobec introligatorni, która też potrzebuje naddatku materiału. A spowodowane jest to samym procesem introligatorskim, począwszy od precyzji do osiągnięcia 10-15 lepszej produkcji końcowej. Przykłady podane w ramce podają naddatki do nakładów, przy których gwarantuje się wykonanie właściwej ilości nakładu w dobrej jakości. Ale, jeżeli naddatek dla drukarni jest jedynie teorią, wówczas i introligatornia będzie miała problem. Często jest to temat konfliktu między drukarnią a zleceniodawcą. Albowiem 200 arkuszy stanowi bazowy naddatek. Według tego dokonuje się dalszego obliczenia zgodnie z nakładem. I tak przy nakładzie 1000 sztuk jest to 8 proc., natomiast przy wyższych nakładach mniej. Konkretne przykłady ilustrują, jak wiele problemów może spowodować takie zaniedbanie.

 

Przykład 1: kalendarze

Zamawiając nakład kalendarzy o wolumenie 10 tys. egzemplarzy, klient dostarcza zaledwie 200 arkuszy na obróbkę. Kalendarze zostają skompletowane, ale introligatorni nie udaje się zrealizować zamówionej liczby egzemplarzy – w momencie zamknięcia produkcji brakuje kilkuset sztuk, na których wykonanie zabrakło materiału. Jednym z powodów była konieczność wymiany pojedynczych stron rozdartych podczas finishingu. Klient jest oczywiście niezadowolony i żąda dodruku na koszt wykonawcy. Gdyby jednak zamawiający dostarczył odpowiednią ilość dodatkowego materiału, otrzymałby cały nakład na czas i oszczędziłby introligatorni kłopotów.

 
Przykład 2: książki

Klient składa w drukarni zamówienie na dokładnie 1000 egzemplarzy książki (ani mniej, ani więcej). Drukarnia przyjmuje warunki zleceniodawcy i z tego powodu nie może zamówić w introligatorni nawet 1 proc. nakładu więcej. Ponieważ jednak drukarnia zaoferowała klientowi pełen pakiet usług (druk, laminowanie, bindowanie itd.), powinna była również uwzględnić odpowiedni naddatek materiału. Zanim maszyna drukująca osiągnęła odpowiednie pasowanie kolorów, zużyto kilka arkuszy podłoża. Do obróbki wykończeniowej introligatornia zastosowała kilka urządzeń, z których każde potrzebowało materiału na rozruch. Na tym etapie było już jednak za późno na jakąkolwiek reakcję, skutkiem czego nakład nie został wydrukowany w całości.

 
Nie ma wyboru

Nikt nie chce marnować zbyt wiele materiału na rozruch maszyny czy podmianę niepełnowartościowych użytków. Aby jednak uniknąć czasochłonnego i drogiego dodruku, ilość materiału brutto musi zostać dokładnie obliczona i rzeczywiście dostarczona do wykonawcy. Introligatornia nie jest w stanie sprawdzić, czy otrzymała od drukarni odpowiedni naddatek podłoża. Dopiero podczas obróbki na urządzeniu wykończeniowym okazuje się, czy materiału wystarczy na cały nakład. Introligatornia zawiadamia klienta o problemach, ale w międzyczasie realizuje już kilka, kilkanaście procent zamówienia.

Za każdym razem drukarnia musi wyraźnie dawać zleceniodawcy do zrozumienia, że dostarczenie naddatku materiału na obróbkę wykończeniową nie jest dobrowolne, ale obowiązkowe. Im więcej procesów introligatorskich, tym więcej zaangażowanych w finishing urządzeń, które trzeba narządzić. W dodatku, każde z nich może mieć nieoczekiwaną awarię, co prowadzi do dalszych strat materiału. Drukarnia powinna wyjaśnić klientowi, jak bardzo problematyczne są takie sytuacje.

Przy całej tej dywagacji nad problemem nie uwzględniam nawet faktu, że z reguły zleceniodawca nie bierze pod uwagę „starej” reguły 10 proc. naddatku do nakładu. Jeżeli zachodzi taka sytuacja, to jest to wówczas duży problem. Niestety jest wielu takich klientów, którzy nie akceptują większego lub mniejszego nakładu niż ten, który zamówili. To oznacza, że klient nie jest w stanie zapłacić za kilka sztuk więcej kosztem lepszej jakości, ale też nie chce dostać jednej sztuki mniej, żąda realizacji zlecenia z dokładnością do jednego egzemplarza. Jeżeli ma być osiągnięte 100 proc. nakładu, wówczas potrzebny jest naddatek nie tylko dla drukarni, ale też dla introligatorni.

 

Jaki naddatek w produkcji cyfrowej?

Przy technologii offsetowej naddatek dla introligatorni to normalna rzecz. A jak wygląda sytuacja przy technologii cyfrowej? To ciężka do oszacowania sprawa, ponieważ w druku cyfrowym mamy odczyniania z małymi nakładami i produkujemy często pojedyncze sztuki. W związku z tym zrozumienie ze strony zleceniodawców w kwestii naddatku jest jeszcze mniejsze, a w niektórych przypadkach żadne.

Przy składaniu zlecenia falcowania, przy nakładzie 20 tys. nie dolicza się 200 arkuszy plus 2 proc. naddatku. Wówczas wystarczy połowa z tego lub jedna trzecia. Przy takich prostych zleceniach możliwy jest minimalny naddatek, jednak przy produkcji książek czy folderów potrzebny jest introligatorni naddatek przybliżony do tych podanych w ramce.

 
Co do sztuki

W ramce prezentujemy przedstawione przez szwajcarską organizację Viscom wyliczenie optymalnych ilości materiału brutto dla introligatorni w zależności od wysokości nakładu: do 1000 egzemplarzy – 8 proc. naddatku; do 5000 egzemplarzy – 5 proc.; do 20 tys. egzemplarzy – 3 proc.; powyżej 20 tys. egzemplarzy – 2 proc. Należy nadmienić, że w przypadku realizacji wyjątkowo skomplikowanych technicznie zleceń, w których obróbce wykorzystuje się różne technologie i maszyny, konieczne jest zwiększenie ilości materiału brutto.

 
Temat na tapecie

Powodem, dla którego temat naddatku materiału na obróbkę wykończeniową jest ciągle żywo dyskutowany, jest brak porozumienia pomiędzy drukarniami, introligatorniami a klientami. Jeśli finishing jest przez drukarnię zlecany na zewnątrz, współpracująca z nią introligatornia musi zadać sobie trud wyjaśnienia, jakie dokładnie procesy wykończeniowe generują dodatkowe straty materiału. Z kolei zadaniem drukarni jest przekonanie zleceniodawców o tym, że dokładne wyliczenie nakładu jest w praktyce niemożliwe, a ignorowanie zaleceń o dostarczeniu naddatku na obróbkę przynosi obu stronom nie oszczędność, lecz straty.

 
« poprzedni   |   następny » « wróć

Komentarz miesiąca

Pozytywne fluidy

Producenci maszyn drukujących informują o pozytywnych widokach na przyszłość. Dodatkowo dwie największe firmy Heidelberg i KBA podają do publicznej wiadomości lepsze wyniki finansowe aniżeli w poprzednich kwartałach i latach. Obie firmy w tym tygodniu opublikowały swoje dane finansowe. Podczas gdy Heidelberg skupia się na urządzeniach cyfrowych, tegoroczny 200 letni jubilat KBA kładzie nacisk na szerokie spektrum urządzeń od offsetu, przez druk cyfrowy po maszyny do druku opakowań.

Reklama

Ankieta

Czy poligrafia ma już kryzys za sobą?

Jest zdecydowanie lepiej
Ciągle jest ciężko
Najgorsze jeszcze przed nami
W ogóle nie doświadczyliśmy kryzysu

Ogłoszenia

Stanowisko:
Region:
zobaczy wszystkie oferty